- Jejciu, gdzie do cholery ona jest?! - denerwowałam się, ponieważ nie mogłam znaleźć swojej ulubionej sukienki. Nagle zobaczyłam dekolt w kształcie serduszka.
- Suzie! - wołała mama z dołu.
- Za chwileczkę zejdę! - odkrzyknęłam.
Chwyciłam za sukienkę i podążyłam do łazienki. Weszłam w śliczną sukienkę przed kolona. Kolor jej był moim ulubionym. Sukienka była ozdobiona w kwiatki. Nałożyłam na twarz trochę pudru, przejechałam tuszem po rzęsach. Na swoje malinowe usta, nałożyłam błyszczyk. Uśmiechnęłam się do lustra. Rozpuściłam nie zgrabnego koczka, a z niego wyleciały brąz włosy, lekko zakręcone na końcówkach. Delikatnie je przeczesałam. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się do kuchni na śniadanie.
- Witaj rodzinko! - krzyknęłam do moich rodziców i rodzeństwa siedzących przy stole. Wszyscy na mnie spojrzeli i miło się uśmiechnęli.
- Hej Suzie! - krzyknęła moja młodsza siostra.
- Jak tam się spało, kochanie? - zapytał tata.
- Całkiem znośnie, szkoda, że tak krótko.- odpowiedziałam, siadając miedzy moją młodszą siostrą, a starszym bratem.
- Kochani, to jeszcze tydzień i wakacje.. wytrzymacie.- mama uśmiechnęła się, próbując nakarmić mojego młodszego brata. Spojrzałam na zegarek w telefonie. 7:40! Oh, nie. Spóźnię się do szkoły. Szybko odeszłam od stołu i pokonałam schody, wleciałam pędem do swojego pokoju.
- Jejku, jak tu brudno! - złapałam się za głowę z przerażenia. Zaczęłam rozglądać się za swoją torbą. Widzę. Podbiegłam szybko do przedmiotu leżącego na łóżku, przewracając się o swoje różowe spodnie. Zachichotałam. Szybko wstałam i wzięłam torbę, szybko zeszłam na dół wychodząc zerknęłam jeszcze na swoją tablicę korkową.
- Ooo, mam dziś pierwszą godzinę wolną. To dobrze, ale pójdę wcześniej, pewnie w szkole już będą dziewczyny, a teraz w domu i tak nie mam nic do roboty. - powolutku schodziłam na dół, machając torbą
- Idę już do szkoły! - ubrałam balerinki i zaczęłam szykować się do wyjścia. Wzięłam swój seterek, bo to, że już jest lato to nie znaczy, że nie może być potem zimno. Chciałam już wychodzić.
- Suzie stój! - krzyknęła głośno Vicky.
- Tak? - zapytałam miło.
- Mam dla Ciebie niespodziankę! - krzyknęła.
- O mój boże! Moje książki przyszły? - krzyknęłam równie podekscytowana jak ona.
- Zaszczycę Cię dziś moją obecnością, bo pójdę z Tobą to szkoły! - krzyknęła znowu.
- Jak fajnie, a po co? - zapytałam nie pewnie.
- Bo nie chce mi się iść samej, a Sara poszła do dentysty.- powiedziała nieco nie zadowolona.
- Dobra, to chodźmy.- uśmiechnęłam się do siostry. Wyszłyśmy razem z domu i pokierowałyśmy się w stronę szkoły.
- Sue... boisz się studiów? - zapytała Vicky.
- Nie, dlaczego? Myślę, że to będzie coś. Mieszkanie w pokoju akademickim bez nadzoru rodziców w kompletnie innym mieście, o ile mnie przyjmą, ale jak przyjmą, myślę, że będzie fajnie. Aaa, Ty siostro? - zapytałam.
- Ja trochę tak. W końcu w 8 klasie jest łatwiej niż w 9, trochę słabo..- siostra się skrzywiła.
- Moja wzorowa uczennica się martwi? Hoho, nie masz czego, będzie dobrze, większość będziecie sobie powtarzać niż się uczyć.- odpowiedziałam.
- To dobrze.- uśmiechneła się. - Dzięki za odprowadzenie! Do zobaczenia wieczorem! - krzyknęła Vicky machając do mnie na pożegnanie.
- Papa, Vicky!
Skierowałam się znowu w stronę mojej szkoły. Weszłam do niej i od razy zobaczyłam Veronice i Nicole oparte o swoje szafki trzymające w rękach telefon i pokazując coś sobie. Postanowiłam do nich podejść i zobaczyć o co chodzi.
*** 7 godzin potem ***
- Tak się ciesze, że już wakacje.- powiedziała Patrycia.
- Ja też. Myślałam o wyjeździe nad morze, do jakiegoś domku lub hotelu co Wy na to? - zapytała Nicole.
- Mi się pomysł podoba. - odpowiedziałam.
- Tak, mnie też. Chodźmy na jakiś koktajl, co? - zaproponowała Veronica.
Ruszyłyśmy pędem do Starbrucksa. Tam, mają najlepsze koktajle i kawy. Usiadłam przy stoliku obok Veroniki. Nicole przyniosła każdej z Nas po koktajlu.
- Pamiętacie jak się poznałyśmy? - zapytała Vera.
- Oczywiście. Szłaś na początek roku szkolnego, ale przed tym poszłaś do tej knajpki. Suzie wylała, na Ciebie koktajl, Patrycia chciała pomóc Sue i roztarła tą plamę jeszcze bardziej niż była, a ja potknęłam się o klęczącą Pat i się potknęłam i wylałam na Ciebie wodę, Sue zaprosiła Cię do siebie i zaczęłyśmy rozmawiać i tak jakoś wyszło..- powiedziała Nicole.
- Pamiętasz każdy szczegół? - zapytała zdziwiona Pat.
- Taa, niestety.- wydukała.
- Co do tych wakacji.. moja ciocia ma willę nad morzem.. tylko to jest morze spokojne, więc trochę dalej od Londynu, nie wiem czy rodzice Nam pozwolą tam pojechać, niestety. - powiedziałam.
- Zdecydowanie.. ale zapytaj się ok? - powiedział nasz mózg Nicole.
- Morze? Gdzie pędzicie dziewczynki na wakacje? - odpowiedział zgrywus z innej szkoły. Nie lubiłam go. Dla niego liczył się tylko sex, alkohol, narkotyki i adrenalina. Był na dodatek bardzo nie miły. Typowy bad boy.
- Los Angeles, jak się uda.- odpowiedziała Nicole z uśmiechem.
- My też. Kiedy macie zamiar lecieć?- powiedział Louis, Nicole tylko wzruszyła ramionami.
- Nic nie jest jeszcze pewnie, ale chyba we wtorek. - powiedziała Patrycia.
- Świetnie, polecimy razem. - odpowiedział Liam z uśmiechem na twarzy. Harry tylko prychnął w odpowiedzi.
- Wynajmowaliście już hotel?- powiedziała Nicole. Nie, proszę, nie.
- Nie. Popatrzymy coś jutro.- odezwał się tym razem Niall.
- Jeszcze lepiej! Ciocia Szuie, ma wille. Wszyscy się w niej zmieścimy. - uśmiech z twarzy Nicole nie schodził. To było oczywiste, że Nicole kompletnie była zadurzona w Liam'ie. Jednak nie musiała od razu zapraszać ćpunów do willi mojej cioci!
- Okay. Jeśli dla Suzie to nie problem.- powiedział Liam. Naprawdę go lubiłam, ale reszty już nie do końca. Nawet nie zdążyłam się wypowiedzieć, kiedy Nicole przemówiła po raz kolejny.
- Oczywiście, że nie!- machnęła ręką.
- Aa, Ty co się nie odzywasz Suzie? - zapytał Harry, biorąc w swoje duże ręce moją twarz.
- Może dlatego, że nie rozmawiam z osobami których nie lubię? - odpowiedziałam.
- Też Cię kocham skarbie.- chłopak posłał mi całusa. On był taki bezczelny.
- Wracajmy już do domu dobrze? - zapytałam. Dziewczyny pokiwały głową na zgodę. Nicole pożegnała się jeszcze z Liam'em po czym ruszyłyśmy w kierunku naszych domów.
Po 15 minutach była już przy drzwiach mojego domu. Weszłam do środka od razu dostrzegając w kuchni mamę.
- Mamusiu, ciocia Angelika ma wille nad morzem? - zapytał jeszcze nie do końca pewna.
- Tak, a co? - odpowiedziała, krojąc warzywa.
- No, bo z dziewczynami chciałybyśmy pojechać nad morze, ale nie wiemy czy możemy..- odpowiedziałam.
- Oczywiście, że możecie. Tylko najpierw zapytaj cioci o zgodę, dobrze? - powiedziała mama.
- Dziękuje, jasne, że zapytam.- cmoknęłam rodzicielkę w policzek i podążyła na górę.
Od razy wybrałam numer cioci. Nie byłam pewna czy się zgodzi, ale miałam nadzieje, że tak.
- Hej ciociu! Ty masz willę nad morzem, prawda? - zapytałam.
- Tak, tak Suzie, a co? - usłyszałam jej głos w słuchawce.
- Zastanawiałam się czy mogłabym go jakby wypożyczyć, na miesiąc..- powiedziałam nie pewnie.
- Myślę, że tak. Tylko żebyście mi go tam nie rozniosły.- zaśmiała się.
- Nie rozniesiemy.- zaśmiałam się.
- To naturalnie, podrzucę Ci kluczyki w sobotę lub w niedziele, dobra? Bo, zapewne we wtorek już będziecie chciały jechać? - powiedziała.
- Czy Ty czytasz mi myślach? - zapytałam chichocząc.
- Tak, więc do zobaczenia, pa, kocham Cię słońce! - powiedziała i nawet nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ się rozłączyła. Najwidoczniej spędzę wakacje z nienawidzonym przeze mnie chłopakiem.
-------------------------
Ruszamy z nowym opowiadaniem!
- Suzie! - wołała mama z dołu.
- Za chwileczkę zejdę! - odkrzyknęłam.
Chwyciłam za sukienkę i podążyłam do łazienki. Weszłam w śliczną sukienkę przed kolona. Kolor jej był moim ulubionym. Sukienka była ozdobiona w kwiatki. Nałożyłam na twarz trochę pudru, przejechałam tuszem po rzęsach. Na swoje malinowe usta, nałożyłam błyszczyk. Uśmiechnęłam się do lustra. Rozpuściłam nie zgrabnego koczka, a z niego wyleciały brąz włosy, lekko zakręcone na końcówkach. Delikatnie je przeczesałam. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się do kuchni na śniadanie.
- Witaj rodzinko! - krzyknęłam do moich rodziców i rodzeństwa siedzących przy stole. Wszyscy na mnie spojrzeli i miło się uśmiechnęli.
- Hej Suzie! - krzyknęła moja młodsza siostra.
- Jak tam się spało, kochanie? - zapytał tata.
- Całkiem znośnie, szkoda, że tak krótko.- odpowiedziałam, siadając miedzy moją młodszą siostrą, a starszym bratem.
- Kochani, to jeszcze tydzień i wakacje.. wytrzymacie.- mama uśmiechnęła się, próbując nakarmić mojego młodszego brata. Spojrzałam na zegarek w telefonie. 7:40! Oh, nie. Spóźnię się do szkoły. Szybko odeszłam od stołu i pokonałam schody, wleciałam pędem do swojego pokoju.
- Jejku, jak tu brudno! - złapałam się za głowę z przerażenia. Zaczęłam rozglądać się za swoją torbą. Widzę. Podbiegłam szybko do przedmiotu leżącego na łóżku, przewracając się o swoje różowe spodnie. Zachichotałam. Szybko wstałam i wzięłam torbę, szybko zeszłam na dół wychodząc zerknęłam jeszcze na swoją tablicę korkową.
- Ooo, mam dziś pierwszą godzinę wolną. To dobrze, ale pójdę wcześniej, pewnie w szkole już będą dziewczyny, a teraz w domu i tak nie mam nic do roboty. - powolutku schodziłam na dół, machając torbą
- Idę już do szkoły! - ubrałam balerinki i zaczęłam szykować się do wyjścia. Wzięłam swój seterek, bo to, że już jest lato to nie znaczy, że nie może być potem zimno. Chciałam już wychodzić.
- Suzie stój! - krzyknęła głośno Vicky.
- Tak? - zapytałam miło.
- Mam dla Ciebie niespodziankę! - krzyknęła.
- O mój boże! Moje książki przyszły? - krzyknęłam równie podekscytowana jak ona.
- Zaszczycę Cię dziś moją obecnością, bo pójdę z Tobą to szkoły! - krzyknęła znowu.
- Jak fajnie, a po co? - zapytałam nie pewnie.
- Bo nie chce mi się iść samej, a Sara poszła do dentysty.- powiedziała nieco nie zadowolona.
- Dobra, to chodźmy.- uśmiechnęłam się do siostry. Wyszłyśmy razem z domu i pokierowałyśmy się w stronę szkoły.
- Sue... boisz się studiów? - zapytała Vicky.
- Nie, dlaczego? Myślę, że to będzie coś. Mieszkanie w pokoju akademickim bez nadzoru rodziców w kompletnie innym mieście, o ile mnie przyjmą, ale jak przyjmą, myślę, że będzie fajnie. Aaa, Ty siostro? - zapytałam.
- Ja trochę tak. W końcu w 8 klasie jest łatwiej niż w 9, trochę słabo..- siostra się skrzywiła.
- Moja wzorowa uczennica się martwi? Hoho, nie masz czego, będzie dobrze, większość będziecie sobie powtarzać niż się uczyć.- odpowiedziałam.
- To dobrze.- uśmiechneła się. - Dzięki za odprowadzenie! Do zobaczenia wieczorem! - krzyknęła Vicky machając do mnie na pożegnanie.
- Papa, Vicky!
Skierowałam się znowu w stronę mojej szkoły. Weszłam do niej i od razy zobaczyłam Veronice i Nicole oparte o swoje szafki trzymające w rękach telefon i pokazując coś sobie. Postanowiłam do nich podejść i zobaczyć o co chodzi.
*** 7 godzin potem ***
- Tak się ciesze, że już wakacje.- powiedziała Patrycia.
- Ja też. Myślałam o wyjeździe nad morze, do jakiegoś domku lub hotelu co Wy na to? - zapytała Nicole.
- Mi się pomysł podoba. - odpowiedziałam.
- Tak, mnie też. Chodźmy na jakiś koktajl, co? - zaproponowała Veronica.
Ruszyłyśmy pędem do Starbrucksa. Tam, mają najlepsze koktajle i kawy. Usiadłam przy stoliku obok Veroniki. Nicole przyniosła każdej z Nas po koktajlu.
- Pamiętacie jak się poznałyśmy? - zapytała Vera.
- Oczywiście. Szłaś na początek roku szkolnego, ale przed tym poszłaś do tej knajpki. Suzie wylała, na Ciebie koktajl, Patrycia chciała pomóc Sue i roztarła tą plamę jeszcze bardziej niż była, a ja potknęłam się o klęczącą Pat i się potknęłam i wylałam na Ciebie wodę, Sue zaprosiła Cię do siebie i zaczęłyśmy rozmawiać i tak jakoś wyszło..- powiedziała Nicole.
- Pamiętasz każdy szczegół? - zapytała zdziwiona Pat.
- Taa, niestety.- wydukała.
- Co do tych wakacji.. moja ciocia ma willę nad morzem.. tylko to jest morze spokojne, więc trochę dalej od Londynu, nie wiem czy rodzice Nam pozwolą tam pojechać, niestety. - powiedziałam.
- Zdecydowanie.. ale zapytaj się ok? - powiedział nasz mózg Nicole.
- Morze? Gdzie pędzicie dziewczynki na wakacje? - odpowiedział zgrywus z innej szkoły. Nie lubiłam go. Dla niego liczył się tylko sex, alkohol, narkotyki i adrenalina. Był na dodatek bardzo nie miły. Typowy bad boy.
- Los Angeles, jak się uda.- odpowiedziała Nicole z uśmiechem.
- My też. Kiedy macie zamiar lecieć?- powiedział Louis, Nicole tylko wzruszyła ramionami.
- Nic nie jest jeszcze pewnie, ale chyba we wtorek. - powiedziała Patrycia.
- Świetnie, polecimy razem. - odpowiedział Liam z uśmiechem na twarzy. Harry tylko prychnął w odpowiedzi.
- Wynajmowaliście już hotel?- powiedziała Nicole. Nie, proszę, nie.
- Nie. Popatrzymy coś jutro.- odezwał się tym razem Niall.
- Jeszcze lepiej! Ciocia Szuie, ma wille. Wszyscy się w niej zmieścimy. - uśmiech z twarzy Nicole nie schodził. To było oczywiste, że Nicole kompletnie była zadurzona w Liam'ie. Jednak nie musiała od razu zapraszać ćpunów do willi mojej cioci!
- Okay. Jeśli dla Suzie to nie problem.- powiedział Liam. Naprawdę go lubiłam, ale reszty już nie do końca. Nawet nie zdążyłam się wypowiedzieć, kiedy Nicole przemówiła po raz kolejny.
- Oczywiście, że nie!- machnęła ręką.
- Aa, Ty co się nie odzywasz Suzie? - zapytał Harry, biorąc w swoje duże ręce moją twarz.
- Może dlatego, że nie rozmawiam z osobami których nie lubię? - odpowiedziałam.
- Też Cię kocham skarbie.- chłopak posłał mi całusa. On był taki bezczelny.
- Wracajmy już do domu dobrze? - zapytałam. Dziewczyny pokiwały głową na zgodę. Nicole pożegnała się jeszcze z Liam'em po czym ruszyłyśmy w kierunku naszych domów.
Po 15 minutach była już przy drzwiach mojego domu. Weszłam do środka od razu dostrzegając w kuchni mamę.
- Mamusiu, ciocia Angelika ma wille nad morzem? - zapytał jeszcze nie do końca pewna.
- Tak, a co? - odpowiedziała, krojąc warzywa.
- No, bo z dziewczynami chciałybyśmy pojechać nad morze, ale nie wiemy czy możemy..- odpowiedziałam.
- Oczywiście, że możecie. Tylko najpierw zapytaj cioci o zgodę, dobrze? - powiedziała mama.
- Dziękuje, jasne, że zapytam.- cmoknęłam rodzicielkę w policzek i podążyła na górę.
Od razy wybrałam numer cioci. Nie byłam pewna czy się zgodzi, ale miałam nadzieje, że tak.
- Hej ciociu! Ty masz willę nad morzem, prawda? - zapytałam.
- Tak, tak Suzie, a co? - usłyszałam jej głos w słuchawce.
- Zastanawiałam się czy mogłabym go jakby wypożyczyć, na miesiąc..- powiedziałam nie pewnie.
- Myślę, że tak. Tylko żebyście mi go tam nie rozniosły.- zaśmiała się.
- Nie rozniesiemy.- zaśmiałam się.
- To naturalnie, podrzucę Ci kluczyki w sobotę lub w niedziele, dobra? Bo, zapewne we wtorek już będziecie chciały jechać? - powiedziała.
- Czy Ty czytasz mi myślach? - zapytałam chichocząc.
- Tak, więc do zobaczenia, pa, kocham Cię słońce! - powiedziała i nawet nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ się rozłączyła. Najwidoczniej spędzę wakacje z nienawidzonym przeze mnie chłopakiem.
-------------------------
Ruszamy z nowym opowiadaniem!
Jejuu świetny !!
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak dalej będzie :D
Czekam na nexta <33
Mmmm... Ciekawie się zapowiada *_*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPoprawiony szablon został dodany w edycji notki. Zapoznaj się z notką pod podglądem, proszę.
OdpowiedzUsuńiwillcatchyouifyoufallszablony.blogspot.com
Jeju , chyba się zakochałam...w twoim opowiadaniu ! Zafascynowało mnie jest takie niewinne? Nie wiem , ale i tak mi się podoba , czekam na następny rozdział.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie : http://my-life-is-a-nightmarex.blogspot.com/
Przepraszam za spam , ale nie miałaś zakładki ze spamem ! :))