*** Pare dni potem ***
Zaczęłam już szykować się do wyjazdu. Zostały mi jedynie 4 godziny do przyjazdu cioci. Wkładałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby. Jaką ja mam wielką nadzieje, że Harry się nie zjawi. Chodź wątpię.. pytał mnie się o adres willi cioci, więc pewnie będzie tam jeszcze przed Nami. Moja walizka była już pełna ubrań. Został ostatni i najtrudniejszy punkt... zamknięcie walizki. Usłyszałam jak moje drzwi zaczęły się otwierać. Do środka weszła moja mama , uśmiechnięta jak zawsze kobieta usiadła koło mnie na podłogę.
- Suzie? - zapytała rodzicielka.
- Tak mamuś? - zapytałam.
- Czy wszystko w porządku, zauważyłam, że nie tryskasz już, tak energią na ten wyjazd jak kiedyś. - powiedziała.
Westchnęłam. Nie mogę powiedzieć mamie , że w willi pewnie już czeka na mnie koleś którego nienawidzę.
- To powinnaś iść do okulisty, bo ze mną wszystko w porządku. - odpowiedziałam.
- To się cieszę. - wstała i odeszła.
Trudno się tym cieszyć , nie wiem czy nie powinnam zrezygnować. Nie, nie.. oczywiście, że nie powinnam.. Że jakiś idiota jedzie z moimi przyjaciółkami i ze mną na wakacje to nie znaczy, że będę się tym przejmowała. No dobra, będę, ale powinnam przestać. Mam to gdzieś czy będę musiała gapić się na niego każdego ranka, a nawet też w ciągu dnia. Będziemy w innych częściach domu, prawda? Boję się go..
O mój boże, a co jeśli zrobi coś Nicole, albo Patryci? Wiadomo, że Patrycia i Nicole są bardzo otwarte na stosunki intymne kiedy nie są pod wpływem alkoholu, a nawet nie mam zamiaru myśleć co się stanie kiedy oni będą pijani. Muszę przestać się o tym przejmować i zaprzątywać sobie tym głowę. Jadę do sławnego Los Angeles. To będzie coś. To nie będzie zwykły wyjazd. Nie, na pewno nie. Dobrze. Będzie wszystko okay. Powinno być. Jutro wyjeżdżam. Uważam, że wszystko będzie dobrze. Będzie dobrze.
Jezu..
Powinnam wreszcie przestać się tym gównem zadręczać. Będzie jak będzie.
*** Dwa dni potem.***
Stałam już na lotnisku czekając na samolot wraz z dziewczynami. Tata zostawił mnie już tutaj, bo musiał dokończyć jakieś papiery do pracy. Lecimy nim 3 godziny. To cholernie długo. Zapewne to wszystko prześpię, ponieważ jest 2 w nocy. Zostało 15 minut do odlotu, a Harry'ego i jego kumpli nadal nie ma. Cudownie. Zasypiałam już prawie na ramieniu Nicole.
- Jak tam dziewczynki? Gotowe na Los Angeles?!- ktoś krzyknął.
Nie, nie, proszę nie. Aby to nie był on. Otworzyłam oczy i zobaczyłam tę twarz przede mną. Zmarszczyłam brwi kiedy dotknął palcem czubka mego nosa.
- Śpiąca księżniczka wreszcie wstała.- powiedział zniżając swój głos.
- Nie spałam, więc się zamknij.- syknęłam.
- Widać, że jak kochana Suzie nie jest wyspana to jest nie miła. Ciekawe..
- Zamkniesz się w końcu?- wydukałam cicho wkurzona.
Jezu, jak ja go nienawidzę.
Wreszcie usłyszałam kiedy wzywają ludzi na lot do Los Angeles. Podałam jakiejś babce mój bilet i weszłam do samolotu. Nawet nie wiem gdzie usiadłam, bo sekundę po tym zasnęłam.
***
Ktoś obudził mnie szturchając za ramię. Nie, nie chcę jeszcze wstawać..
- Suzie, wstawaj. Za chwilę lądujemy.- usłyszałam znajomy głos. Nie wiem kto to.
- Nie.- powiedziałam i wtuliłam się mocniej w kogoś. Nie wiedziałam nawet kto to był, ale najwidoczniej nie przeszkadzało to komuś skoro mnie nie odpychał, a tego kogoś ręka spoczywała na moich plecach.
- Wstań.- powiedział stanowczo.
Zaczęłam mamrotać coś pod nosem sama nawet nie wiem co, ale przetarłam oczy i spojrzałam do góry.
- Ja pierdole.- wyskoczyłam ze swojego fotela, ale szybko znowu usiadłam, ponieważ pasy przyciągnęły mnie na miękkie miejsce na którym siedziałam poprzednio.
Kurwa. Przytulałam się do Zayn'a.
- Haha, spokojnie. - powiedział i położył mi swoją rękę na moim ramieniu. Miękłam pod jego dotykiem.
Co? Dlaczego mnie dotknął? Zapieraj te łapy. Nie chcę wiedzieć czego one mogły dotykać. Fuj.
Nie powiem mu tego. Oczywiście, że nie. To byłoby niemiłe. Zawsze zachowuje swoje myśli tylko dla mnie.
- Przepraszam, nie wiedziałam, że to ty.- odpowiedziałam i odgarnęłam włosy do tyłu.
- Spoko.- odpowiedział.
- Proszę, możesz nikomu o tym nie mówić?- zapytałam z nadzieją. Wstyd jeżeli ktoś się dowie, że leżałam na ramieniu jakiegoś punk'a.
- Jasne, nie ma sprawy.- był miły. Za miły jak na takiego człowieka. Czy to prawda, że jak jestem nie wyspana potrafię być niemiła? Nie. To nieprawda. Po prostu wszystko mnie irytuje kiedy jestem nie wyspana. Nic ta sprawa do tego nie ma. Chyba.
- Jak to się stało, że usiadłeś koło mnie i że się do ciebie tuliłam?- zapytałam. Byłam strasznie zawstydzona tą sytuacją. To takie dziwne.
- Harry był taki chamski, że musiał zając moje miejsce koło Niall'a i nie było więcej miejsc koło moich kumpli i po prostu to było jedyne wolne miejsce.- odpowiedział. Szybko, prosto.
- Żeby to było coś nowego..- przewróciłam oczami i zaśmiałam się.
Chłopak też się zaśmiał. To poszło za daleko.
- Tak, w sumie tak.- uśmiechnął się ponownie.- Zaraz będziemy.- oznajmił.
Zaraz wszyscy wysiądziemy i pójdziemy w kompletnie innych kierunkach. Nie będę oglądała ohydnych tatuaży Harry'ego, chodź niektóre są całkiem fajne, ale nigdy tego nie powiem oraz jego kolczyków na twarzy ani nie będę musiała słuchać wrednych komentarzy. Życie jak w raju. Zostanę tylko ja i dziewczyny, plaża oraz całe Los Angeles. Kobieta oznajmiła iż już lądujemy.
Nie minęło 15 minut, a już wyszłam z samolotu i stałam na lotnisku. Stałam z torbami i wyglądałam za dziewczynami. Nigdzie ich nie ma. Czy poszły beze mnie? Ja mam klucz i ja mam adres więc na pewno nie. Czekanie tutaj na nich było bez sensu. Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Nicole. Jedyna ogarnięta z dziewczyn. Po trzech sygnałach usłyszałam jej głos.
- Suzie? Gdzie jesteś? Czekamy na ciebie..- mówi.
- Gdzie wy jesteście? Też na was czekam..- mówię.
- Jestem z wszystkimi przy oknie gdzie są rozstawione ławeczki i napis California/ Los Angeles. Przepraszam, wiem, że jestem słaba w tłumaczeniu..
- Okej, widzę ten napis, ale nie widzę was. Poczekajcie chwile, zaraz będę.- odpowiedziałam i się rozłączyłam. Zaczęłam iść w kierunku dużego napisu na tle Los Angeles. Po 3 minutach zauważyłam do połowy niebieskie włosy Patrycii. Znalazłam je.
- Już jestem. - oznajmiłam.
- Świetnie. Jesteś taką idiotką, że nawet na lotnisku po tym jak wszyscy razem wychodziliśmy się zgubisz..- to nie było pytanie, to było oznajmienie, które wychodziło z ust nikogo innego jak wrednego idioty Harry'ego Styles'a. Zayn szturchnął go w ramie, a on tylko posłał mu złowrogie spojrzenie.
- Za to ty jesteś taki naiwny, że jak myślałeś, że zrobisz sobie parę kolczyków na twarzy to coś ci pomoże..- przekręciłam oczami i wzięłam walizki. Wszyscy byli zaskoczeni tym co powiedziałam. Jest ranek, jestem niewyspana, ktoś mógłby się po mnie tego spodziewać. Mam nadzieje, że nie będę musiała go oglądać przez resztę naszego wyjazdu.
Witam. Szablon już jest zrobiony, więc zapraszam :D
OdpowiedzUsuńJeśli chcesz, abym wykonała dla Ciebie zwiastun, najpierw dodaj link do Bajkowych Zwiastunów.
OdpowiedzUsuńZapraszam na zwiastun, który dla Ciebie wykonałam na Twoje zamówienie. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i liczę na szczerą opinię;
Usuńhttp://dragon-trailers-zwiastuny.blogspot.com/2014/10/195-205-tragic-story-starring-you-and-me.html
Pozdrawiam,
Lusieeek.
cudnie ci to wyszło :) Wredny Harry, zaciekawiłas mnie, bo cięzko mi wyobraźić sobie gościa co łazi w stroju banana jako wrednego ;P mam nadzieje, że szybko napiszesz kolejny, bo naprawde podoba mi sie ten pomysł :D Dużo weny :)
OdpowiedzUsuńWybacz, że tutaj, ale muszę się spieszyć. W każdym razie prosiłaś, abym poprawiła Twój zwiastun, prawda? Mogłabyś mi napisać na mojego maila: jestemizyje@gmail.com co dokładnie chcesz, abym poprawiła? I niestety nie wiem, kiedy dokładnie oddam poprawę, ponieważ nie mam internetu na komputerze, gdzie wykonuję zwiastuny i nie mam jak wykonać resztę zamówień, a chciałabym je oddać wszystkie razem, dobrze?
OdpowiedzUsuń[SPAM]
OdpowiedzUsuń"Dziewczyna przedzierała się przez tłumy ludzi zbierających się przy płonącym budynku. (...) ze łzami w oczach i rozdziawionymi ustami obserwując jak całe jej dotychczasowe życie obraca się w popiół. (...)"
Rosie, straciła wszystko na czym jej zależało. Rodzinę, dom, na przyjaciołach też się zawiodła, teraz jest zwykłą bezdomną, śpi na ulicach. Chcesz wiedzieć jak to jest, gdy musisz włóczyć się po Londynie, szukając choć jednej dobrej duszy chętnej do pomocy? Ludzi nie obchodzi to, kim jesteś naprawdę, widzą tylko Twoją czarną skorupę. Dla niektórych mógłbyś nie istnieć. Ale są też tacy o dobrych sercach, tacy, którzy nie odmówią pomocy. Nasze Anioły. Co by było gdyby było ich więcej? Co by było gdyby Anioły spadły z Nieba? Każdy może stać się czyimś aniołem, wystarczy tylko nauczyć się prawdziwie i bezinteresownie pomagać. KOCHAĆ.
Zapraszam do czytania!:
last-chance-for-life.blogspot.com
~Ulotna.